Winni

Kłamstwo to nie to samo co przestępstwo.

Zbliża się 10 rocznica tragedii. Pojawi się jak zawsze przestępczy bełkot smoleński utrwalający nasz największy podział. Źródłem podziału od lat jest ten sam nierozstrzygnięty spór na tle wykluczających się przyczyny katastrofy – zbrodni i wypadku. W sporze tym tkwią od lat dwa wykluczające się kłamstwa i dwie wykluczające się prawdy. Hektary tekstów o prawdziwości jednej wersji są wyszydzane i traktowane jako kłamstwa przez drugą stronę. Roztrząsanie sporu na poziomie wzajemnych kłamstw pogłębiało podział. Rozstrzygnąć wieloletni spór mogą jedynie dowody winy sprawców fałszerstw po dwóch stronach muru smoleńskiego. 

Zbezczeszczenie pamięci ofiar katastrofy pilotów i Prezydenta RP.

W naszym kręgu cywilizacyjnym mówienie źle o zmarłych jest co najmniej niestosowne. Na szczególne potępienie zasługują sprawcy winni fałszerstw wymierzonych w ofiary katastrofy. Z jednej strony mamy winnych przypisania wprost zbrodni pilotom, z drugiej strony mamy winnych przypisania pilotom poddania się presji (w tle rozmowa satelitarna braci), złamania procedur i zejścia za nisko dla zrealizowania próby lądowania we mgle. Za wszelką cenę.

Rozpowszechnianie przez sprawców w środkach masowej komunikacji nieprawdziwych informacji poniżających ofiary katastrofy w oczach opinii publicznej jest przestępstwem zniesławienia opisanym w Kodeksie Karnym. W kategorii skrajnie niemoralnych zachowań, czyny sprawców noszą znamiona zbezczeszczenia pamięci ofiar katastrofy. Są przejawem sfałszowania sposobu ich śmierci, w tym sposobu śmierci Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego.

Fałszerstwa źródłem podziału.

W dobie śledzenia w przestrzeni powietrznej wszystkiego przez wszystkich, zdarzyło się m.in. zniknięcie dużego samolotu pasażerskiego. Mimo międzynarodowej współpracy nie udało się wyjaśnić tragedii. Snucie teorii spiskowych w takim przypadku jest w pewnym sensie uprawnione. Były katastrofy w których źródłem wiedzy o tragedii były fragmenty wraku wydobyte z głębin morskich. Nie trzeba być ekspertem aby zdawać sobie sprawę ze znaczenia rekonstrukcji wraku dla wyjaśnienia przyczyny takiej katastrofy.

Po katastrofie w Smoleńsku odtworzone zostały zapisy z wszystkich rejestratorów, łącznie z nagraniami z kabiny pilotów. Polski rejestrator został otworzony i odczytany w Polsce bez ingerencji Rosjan. Eksperci wraz z Polską Inspekcją Pirotechniczną zbadali miejsce katastrofy, szczątki i fragmenty wraku w Rosji. Nie znaleźli śladów użycia materiałów wybuchowych. Nie znaleźli ich na dostępnej, równo odciętej krawędzi skrzydła. W wersji z wybuchami rzekomo odciętej tradycyjnymi materiałami wybuchowymi w taśmach detonacyjnych. Rekonstrukcja wraku w tych okolicznościach nie może zmienić znanych, spójnych i zrozumiałych dowodów przyczyn katastrofy. Otwieranie trumien również nie mogło przynieś dowodów wybuchów. Ślady pirotechniczne nie mogły omijać szczątków samolotu i trafiać tylko w ciała ofiar.

Cykl wpisów na blogu lendas.pl

Cyklem wpisów w sekcji blogu przybliżam fakty i dowody obciążające sprawców winnych sfałszowania bezpośredniej przyczyny katastrofy. Celem sprawców było przypisania pilotom skorygowania lotu po utracie końcówki skrzydła, czyli wykazanie zbrodni jako przyczyny katastrofy. Przybliżę też dowody obciążające sprawców winnych sfałszowania największej przyczyny pośredniej – przypisania pilotom celowego zejścia poniżej wymaganych minimów podejścia do lądowania we mgle. 

Źródłem materiału dowodowego są publikacje dwóch zespołów ekspertów, autorów dwóch wykluczających się wersji katastrofy. Źródłem wiedzy skrytej przed opinią publiczną są podane w przystępnej formie dane z czarnych skrzynek. Jest też źródło specyficzne, skrywane przez samych sprawców. Jest nim poczta partyjna Brudzińskiego do Macierewicza z pomysłami napisanymi i adresowanymi do Kaczyńskiego, które umożliwiły mu wykreowanie zbrodni pilotów jako przyczyny śmierci brata.

Źródłem największego podziału Polaków są konkretni sprawcy po dwóch stronach muru smoleńskiego, winni fałszerstw wymierzonych w ofiary katastrofy.

Blog z wpisami