W obronie pilotów

Druga teoria spiskowa wymierzona w pilotów.

Wydawałoby się, iż wersja wypadku to domena zdrowego rozsądku, odporna na teorie spiskowe. Tak nie jest. Funkcjonuje przeświadczenie, iż piloci ulegli presji (rozmowa satelitarna braci w tle), złamali procedury, podjęli próbę lądowania we mgle za wszelką cenę. W przestrzeni publicznej oraz w opiniotwórczych mediach, od lat pobrzmiewa fałszywy bełkot:

ZESZLI ZA NISKO! 

Pokutuje nieprawdziwe utożsamienie znalezienia się samolotu tuż nad ziemią, z przypisaniem pilotom manewru zejścia nad ziemię. Inaczej mówiąc, wyznawcy tej teorii spiskowej przypisują pilotom bezmyślnie lub celowo, doprowadzenie do katastrofy, czyli zbrodnię. Oznacza to zbezczeszczenie pamięć pilotów, takie samo jak sprawcy sfałszowania sposobu śmierci brata.

Źródłem fałszywej teorii jest powszechna niewiedza o rzeczywistych zdarzeniach i decyzjach pilotów, które są precyzyjnie zapisane w czarnych skrzynkach. Krzywdząca teoria utrwaliła się z niby logicznych przesłanek opartych na skutkach, czyli na fakcie znalezienia się samolotu tuż nad ziemią: To piloci są winni, bo któż inny by do tego dopuścił. Logika zwodzi ignorantów.

Intencją tego wątku jest przybliżenie tajemnic skrytych w nieznanym powszechnie załączniku do Raportu Komisji Państwowej (Millera), tzw. Profilu podejścia do lądowania. Profil zawiera zapisy z wszystkich rejestratorów z ostatnich sekund lotu.

Dwie prawdy – dwie wysokości w jednym momencie.

Pierwsza prawda. Komenda odejścia widziana z perspektywy pilotów. Samolot w 24 sekundzie przed katastrofą znalazł się na bezpiecznej wysokości 100 metrów nad umowną linią poziomu pasa lotniska. Głos generała Błasika „Nic nie widać” potwierdza lot bez kontaktu wzrokowego załogi z ziemią. 

Ilustracja 1. Dane z czarnych skrzynek. Dziewięć sekund lotu do wydania komendy odejścia. We mgle nic nie widzieli. Wiedza ich była taka jak na ilustracji. Na zewnątrz było biało.

Dowódca podejmował decyzje wyłącznie na podstawie komunikatów nawigatora, który podał dwa razy wysokość 100 (metrów). Z perspektywy załogi, do komendy odejścia lecieli równo na wysokości bezpiecznych 100 metrów. Komendę odejścia dowódca wydał w 15 sekundzie przed katastrofą, w tej samej, w której nawigator drugi raz odczytał 100 metrów. Piloci nie znali prawdy o innej wysokości skrytej za zasłoną mgły. 

Druga prawda o wysokości. 

Ilustracja 2. Ta sama faza lotu, również wg danych z czarnych skrzynek, samolot zniżał równomiernie lot.

W chwili wydania komendy odejścia na drugi krąg, samolot był na wysokości 30 metrów nad linią poziomu pasa. O tym załoga lecąc we mgle nie mogła wiedzieć.

Dwie wysokości w jednej chwili.

Ilustracja 3. Pełny obraz z czarnych skrzynek. Dwie wysokości jednocześnie 30 i 90 metrów.

Przyczyną błędnej oceny pozycji samolotu było odczytywanie komunikatów z prawidłowo działającego przyrządu, ale niewłaściwego. Przyrząd wskazywał odległość samolotu do terenu. Wszyscy w kabinie byli błędnie przekonani, iż komunikaty odpowiadały wysokości nad linią poziomu pasa lotniska. Nikt nie miał świadomości źródła błędnej oceny pozycji samolotu.

Piloci popełnili błędy lecz nie byli zabójcami ani samobójcami!

Znając fakty i decyzje załogi z ich perspektywy, wynika iż dowódca postąpił zgodnie z procedurą i z ustaleniami z załogą i kontrolerami. Zapisy z rejestratorów wykluczają podjęcie próby lądowania we mgle. Nawet gdyby była taka wola braci, to i tak dowódca siedzący za sterami musiałby fizycznie wykonać taki manewr. Dane z czarnych skrzynek wykluczają takie działania.

Piloci nie zeszli za nisko i nie uległ niczyjej presji. Generał w kabinie nie miał powodów do protestowania – był nieświadomy błędu tak samo jak załoga.

Przykłady bełkotu spiskowego
z rozmową satelitarną braci w tle.

Tekst opiniotwórczego dziennika z 9.04.2019 pt. Tak doszło do tragedii wpisuje się dokładnie w teorię spiskową, wręcz ją kreuje. Dwa podtytuły tekstu jednoznacznie oddają kontekst: „Samolot zszedł za nisko” i „Presja na załogę„. Ikony dziennikarstwa opisały fałszywie działania pilotów. Opisali działania pilotów, które nie miały miejsca. Poniżej dowód, cytat z tekstu gazety: „Generał nie protestował, gdy łamali procedury, np. schodząc poniżej wymaganych minimów widoczności.” TAK NIE DOSZŁO DO TRAGEDII!

Trzy fałszerstwa w jednym zdaniu. Wszystkie sprzeczne z decyzjami pilotów zapisanymi w czarnych skrzynkach. Ikony dziennikarstwa, co należy uwypuklić i napiętnować – świadomie wprowadziły w błąd opinię publiczną. Gazeta była informowana od lat o rzeczywistych okolicznościach wydania komendy odejścia. Mimo to świadomie od lat szczuje opinię publiczną fałszywą teorią wymierzoną w pilotów. Motyw nieetycznych działań jest niezrozumiały.

Działania ikon wykraczają poza ramy dozwolonego prawa do dziennikarskiej swobody wypowiedzi. Noszą znamiona przestępstwa. Bezczeszczą pamięć pilotów, ofiar katastrofy. W innym przypadku na portalu o wielomilionowej oglądalności pojawia się tekst wymierzonym w dowódcę z taką samą sugestią poddania się presji, cytat:

(…) znajdujący się na pokładzie politycy nie pozwolili pilotowi wykonywać swoich obowiązków (…) w samolocie to pilot decyduje o tym, gdzie i kiedy może posadzić maszynę na ziemi. Ta decyzja została narzucona z góry przez Lecha Kaczyńskiego i gen. Błasika.„

Poniżej inny przykład bełkotu wymierzonego w dowódcę z powołaniem się wprost na rozmową satelitarną braci.

Zwracam uwagę pochopnie obwiniającym pilotów za czyny, których nie popełnili: Publiczne szerzenie nieprawdy, iż dowódca zszedł za nisko w wyniku presji, jest równoznaczne z przypisaniem celowego doprowadzenie do katastrofy, czyli zbrodni. Jest to czyn karalny zniesławienia oraz zbezczeszczenie pamięci tragicznie zmarłych pilotów. To są działania takie same jakie popełnił sprawca największego podziału Polaków

Refleksja: Przyglądając się krótkim sekwencjom ostatnich faz lotu po wydaniu komendy odejścia, można domniemywać, iż załoga nie miała czasu i możliwości uświadomienia sobie dlaczego po 6 sekundach od wydania komendy odejścia na 100 metrach, znaleźli się nagle 15 metrów nad ziemią. Pamiętajmy o tym, przy krzywdzącym wydawaniu sądów o winie pilotów.

Szczucie wymierzone w pilotów, skłóca nas od lat. Pochodzi z dwóch stron muru smoleńskiego. Można pozbyć się ich źródła, wystarczy pożegnać się raz na zawsze z NIEWIEDZĄ. Proszę o rozpropagowanie dostępnymi sposobami elementarnej wiedzy umożliwiającej oczyszczenie przestrzeni publicznej z źródła wzajemnej wrogości, podsycanej po dwóch stronach muru.

Należy wykluczyć z przestrzeni publicznej, sprawcę winnego zbezczeszczenia pamięci ofiar katastrofy oraz napiętnować media wprowadzające w błąd opinię publiczną.

Ryszard Lendas


Pozostałe strony:

  • Prokuratura Zbrodnia wg prokuratury i złamanie prawa przez prokuraturę.
    kliknij tu

    Dowody i raporty w formacie PDF,
    do pobrania tu.

    Wszystkie strony dostępne z poziomu menu
    na początek