zawiadomienie GW stare

Zawiadomienie o przestępstwie
dziennikarzy Gazety Wyborczej

PROKURATURA KRAJOWA

Przedmiot przestępstwa: Nieprawdziwe przypisanie pilotom tupolewa celowych działań doprowadzenia do katastrofy.

 Podejrzani sprawcy: Jarosław Kurski, Agnieszka Kublik z GW.

Opis czynu: W tekście GW z 9 kwietnia 2019 roku, w dwóch podrozdziałach pt. SAMOLOT ZSZEDŁ ZA NISKO oraz PRESJA NA ZAŁOGĘ, podejrzani sprawcy przypisali załodze tupolewa nieprawdziwe działania poniżające i hańbiące pilotów: Wskazali, iż ulegli presji lądowania za wszelką cenę we mgle oraz doprowadzili w wyniku poddania się tej presji do złamania procedur i doprowadzania tymi działaniami do katastrofy. Powyższe zarzuty wobec załogi sprawcy potwierdzili wprost twierdzeniem, cytat z artykułu:

Generał nie protestował, gdy łamali procedury, np. schodząc poniżej wymaganych minimów widoczności.

Uzasadnienie zarzutu wobec dziennikarzy

Zapisy z czarnych skrzynek szczegółowo i precyzyjnie opisują działania załogi i zdarzenia przed wydaniem komendy odejścia na drugi krąg jak i po niej. Podstawą uzasadnienia są zapisy w dokumencie Komisji Państwowej (Millera) pt. Profil podejścia do lądowania. Ilustracja poniżej:

1. Fałsz poddania się presji

Komenda odejścia wydana w tej samej sekundzie co komunikat 100 metrów.

Powyżej, trzy nagrane głosy z kabiny ma 15 sekund przed katastrofą. Czerwone stopki przy głosach oznaczają czas wypowiadanych głosów.

Nic nie widać” – głos gen. Błasika.
100”- komunikat nawigatora.
Odchodzimy na drugie” – komenda odejścia dowódcy.

Dowódca wydał komendę odejścia w tej samej sekundzie w której nawigator podał ostatni raz komunikat o wysokość 100 (metrów). Taśma z głosami z kabiny jest świadectwem świadków katastrofy. Są jak nagrane zeznania, nie można ich zakwestionować.

Świadczą, iż załoga w tym czasie nie miała kontaktu wzrokowego z ziemią. Dowódca podjął we mgle decyzję odejścia na podstawie wiedzy o pozycji samolotu z komunikatów nawigatora. Wydał komendę odejścia zgodnie procedurą lotu we mgle na bezpiecznej wysokości 100 metrów. Postąpił odpowiedzialnie. Nie ryzykował życiem swoim i pasażerów.

DOWÓDCA NIE ULEGŁ NICZYJEJ PRESJI ZEJŚCIA PONIŻEJ BEZPIECZNYCH 100 METRÓW.

Postąpił zgodnie z wcześniejszymi uzgodnieniami między załogą i wieżą kontrolną. W chwili podjęcia decyzji załoga nie była świadoma błędnej oceny pozycji samolotu z powodu używania niewłaściwego przyrządu.

Podsumowanie: Twierdzenie podejrzanych sprawców, iż piloci ulegli presji i złamali procedury, jest rozpowszechnianiem nieprawdy zniesławiającej ofiary katastrofy oficerów Sił Powietrznych RP.

2. Fałsz zejścia za nisko.

Samolot w ciągu sześciu sekund po komendzie odejścia na 90 metrach znalazł się niespodziewanie dla załogi 15 metrów nad ziemią. Jest nieprawdą rozpowszechnioną przez podejrzanych sprawców, iż samolot zszedł za nisko. tzn. zniżył się w tym krótkim czasie o 75 metrów.

Piloci nie zeszli za nisko, to „ziemia zbliżyła się” do samolotu.

W krótkich sześciu sekundach samolot zniżył się tylko o ~30m. Załoga we mgle nie miała świadomości, że nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności, w tym czasie profil zbocza wznosił się pod samolotem. Zmniejszała się odległości między samolotem a ziemią. To nie piloci zeszli za nisko, to ziemia „podeszła pod samolot”.

Podsumowanie: Dziennikarze mieli wiedzę, że samolot przelatywał nad zagłębieniem terenu przed lotniskiem. Gdyby przed pasem było wzniesienie to nawet dla laika byłoby to oczywistym zagrożeniem dla samolotu. W przeciwieństwie do zagłębienia terenu. Jak zagłębienie mogłoby zagrozić samolotowi. Ta okoliczność wymagała od dziennikarzy szczególnie rzetelnej oceny zdarzeń. W jaki sposób zagłębienie wpłynęło na spowodowanie zagrożenia brzemiennego w skutki.

Nierzetelność dziennikarzy wynika z zlekceważenia ważnych okoliczności. Zamiast dołożenia należytej staranności w ocenie faktów i dowodów, rozpowszechnili teorię spiskową o presji wynikającej z nieujawnionej treści rozmowy satelitarnej braci. Klepali bełkot smoleński o rzekomo wydanym poleceniu lądowania za wszelką cenę we mgle. Dziennikarze GW od lat szczują opinię publiczną nieprawdą wymierzoną w pilotów. Prezentują działania pilotów działaniami, które nie znajdują potwierdzenia w materiale dowodowym. Pogłębiają podział Polaków w ciągle bulwersującej sprawie Katastrofy. Nierzetelnością utrwalają podział społeczny.

Przedstawiona ocena faktów i dowodów na okoliczność popełnienia czynów karalnych przez wymienionych na wstępie podejrzanych dziennikarzy, potwierdza zasadność zawiadomienia, co wskazałem na wstępie.

Ryszard Lendas

Szczecin 23 kwietnia 2019 roku.


Tu-154 był na dwóch wysokościach jednocześnie

Poniżej okoliczność, którą dziennikarze winni byli przekazać czytelnikom w pierwszej kolejności. Kwestię tę jak i poprzednie  wyjaśniałem dziennikarzom kilkukrotnie z prośbą o upublicznienie nieznanej powszechnie wiedzy o zdarzeniach z ostatnich sekund lotu. Bezskutecznie.

Dane z czarnych skrzynek. Pozycja Tu-154 w chwili wydania komendy odejścia.

Samolot był w chwili wydania komendy na dwóch rożnych wysokościach. Wg dowódcy i załogi, lecącej we mgle byli na wysokości 90/100 metrów. Tak wskazywał przyrząd mierzący prawidłowo odległość od terenu. Błąd pilotów polegał na przyjęciu odległości od terenu za wysokość nad linią poziomu lotniska. (Kierowali się odczytami z niewłaściwego  przyrządu).

Jednocześnie byli już tylko 30 metrów nad linią poziomu pasa lotniska. Tego nie wiedzieli. To wiedziała natomiast Agnieszka Kublik i Jarosław Kurski, którzy znali wcześniej moje materiały.

Wyjaśnienie jak doszło do sytuacji, w której dobrze działający przyrząd pokazujący przez 8 sekund stałą wysokość 100 metrów, stał się jedną z głównych pośrednich przyczyn katastrofy ukazuje film W obronie pilotów.


Skandaliczna teoria spiskowa GW
i bełkot smoleński jej dziennikarzy.

Do 9 kwietnia 2019 roku nie mogłem zrozumieć przyczyny totalnego tabu w GW na dowody przestępstwa Kaczyńskiego i jego ekspertów, winnych przypisania  pilotom celowego doprowadzenia do katastrofy czyli zbrodni dla wykreowania mitu męczeństwa brata. Tekst GW pt. Kłamstwo Smoleńskie ujawnił tkwienie przez lata dziennikarzy GW w teorii skipowej wymierzonej w pilotów zupełnie tak samo jak teoria spiskowa Kaczyńskiego i jego ekspertów. Różnica polegała na szczuciu opinii publicznej nakierowanym na pilotów ale na dwie różne fazy lotu.

Kaczyński przypisał pilotom zdradę i zbrodnię w fazie ostatnich sześciu sekund lotu. Twierdząc fałszywie, że piloci mieli kontrolę nad Tu-154 po odcięciu skrzydła. Bełkot smoleński i teoria spiskowa dziennikarzy GW dotyczy komendy odejścia i fazy lotu sześciu sekund po komendzie odejścia. Teoria spiskowa dziennikarzy dotyczy poddaniu się pilotów presji, której źródłem jest rozmowa satelitarna braci i zejściu pilotów za nisko dla zrealizowania próby lądowania we mgle za wszelką cenę. Bełkot dziennikarzy GW wpisuje się potrzebę Kaczyńskiego, czyli wykazania celowego doprowadzenia do katastrofy przez pilotów, czyli zbrodni jako przyczyny śmierci brata.

Fałsz Kaczyńskiego demaskuje jedna topola przy ulicy Kutuzowa, przecięta przez Tu-154 obrócony prawie „na plecy”. Fałsz dziennikarzy GW demaskuje komunikat nawigatora „100” metrów podany w tej samej sekundzie co komenda odejścia dowódcy. Kłamstwo smoleńskie Gazety wyborczej ma krótkie nogi.

 Tabu na prawdę o ostaniach 24 sekundach lotu.

Ujawnione okoliczności tkwienia od lat w teorii spiskowej GW wymierzonej w pilotów, demaskują nikczemność dziennikarzy równa nikczemności Kaczyńskiego. Blokada na dowody demaskujące przestępstwa Kaczyńskiego musiała zostać wprowadzona. Demaskując draństwo Kaczyńskiego rykoszetem zdemaskowałbym draństwo dziennikarzy GW.  Stąd tabu na prawdę o dwóch nie do zakwestionowania dowodach o wysokości lotu zrozumiałych dla laika. Przyciętych drzewach demaskujących fałsz Kaczyńskiego i 10 komunikatach nawigatora w ostatnich 24 sekundach lotu, demaskujących fałsz Gazety Wyborczej.

Fakty i dowody bełkotu dziennikarzy GW

Artykuł GW (lokalny zasięg) Adama Zadwornego z 6 czerwca 2018 roku,  z dnia przesłuchania.

Poniżej mail z 4 lipca 2018 roku. Wysłałem go po wizycie w oddziale Szczecin GW, po przekazaniu GW zmanipulowanej decyzji prokurator Hanny Lewinson, czyniącej Kaczyńskiego bezkarnym. Mail świadczący o wiedzy GW o faktach i dowodach przypisania zbrodni pilotom przez Kaczyńskiego i wiedzy o zdarzeniach z ostaniach 24 sekund lotu. Wtedy nie zdawałem sobie sprawę, że naciskam na odcisk dziennikarzom GW, że podważam główną doktrynę GW o przyczynie katastrofy – WINNI PILOCI. Nie wiedziałem, że stanę się wrogiem publicznym GW z dowodami demaskującymi ich fałsz sprzyjający Kaczyńskiemu i wykreowanemu mitowi męczeństwa Brata.

Mail do dziennikarza GW z wysłany w dniu otrzymania decyzji prokuratury.

Znamiona sabotażu

Ciężkim grzechem Gazety Wyborczej jest zaniechanie upublicznienia dowodów przestępstwa Kaczyńskiego znajdujących się w aktach prokuratury. Dziennikarze niezdojenie do przyznania się do błędu w ocenie przyczyn katastrofy musieli brnąć w kłamstwie i zataić dowody demaskujące winę Kaczyńskiego, które demaskowałyby również ich własne draństwo. Wybrali chronienie winy Kaczyńskiego dla ukrycia własnej kompromitacji.

Poniżej filmowa wersja bełkotu smoleńskiego Gazety Wyborczej i okoliczności ukrywania dowodów przestępstwa Kaczyńskiego. Film przedstawiłem z perspektywy redaktora GW Piotra Stasińskiego. Prawo do takiej konwencji uzasadniają dowody jego postawy, działań i decyzji.

Szczerze o sobie i o sabotażu gazety Piotr Stasiński, doktor nauk humanistycznych.

Nie jest prawdopodobne aby dziennikarz, doktor nauk humanistycznym nie rozróżniał hektarów bełkotu dziennikarskiego swoich dziennikarzy (jego opinia) na poziomie publicystycznym, od dowodów przestępstwa Kaczyńskiego w aktach prokuratury. Dowodów, których ani prokuratura ani żaden dziennikarz GW nie podważyli.

Wykazana nierzetelność o znamionach przestępstwa mimo ich wielu zasług, wymaga napiętnowania. Postawa dziennikarzy GW ukazuje największe rozczarowanie dziennikarzami, których kiedyś szanowałem.

Ryszard Lendas

10 kwietnia 2019 roku

Na początek witryny kliknij tu