W obronie Prezydenta RP, pilotów i generała

Dowody, których nie można podważyć!

Zrozumiały dla każdego dowód z czarnych skrzynek. Nagrane głosy z kabiny pilotów. Czerwone stopki pod głosami oznaczają czas pojawienia się głosu.

Powyżej ostatnie nagrane głosy trzech ofiar katastrofy: dziesięć komunikatów nawigatora o wysokości, komenda odejścia dowódcy oraz „Nic nie widać generała” – Ostatni komunikat nawigatora „20” został nagrany w 9 sekundzie przed katastrofą. Każdy próbujący podważyć wnioski wynikające pozostałych danych z czarnych skrzynek, związanych spójnie i nierozłącznie z tymi głosami, zniesławia przede wszystkim trzy ofiary katastrofy. Ważnym przykładem takiej nierozłącznej spójności jest ukształtowanie terenu pod samolotem w momentach rejestracji głosu. Do ogarnięcia takich prostych kwestii nie jest wymagane żadne specjalistyczne przygotowanie z dziedziny lotnictwa.

Prawda czarny skrzynek

Zabieg, którego nikt nie dokonał! Dzięki wiedzy i umiejętnościom autora opinia publiczna może po raz pierwszy poznać wprost z zapisów czarnych skrzynek nieznane okoliczności znalezienia się samolotu tuż nad ziemią. Umożliwia to zabieg przedstawienia sekwencji zdarzeń towarzyszących wydaniu komendy odejścia na drugi krąg z wyjątkowej perspektywy – z punktu widzenia pilotów!

Źródłem wiedzy i dowodów o decyzjach i postawie dowódcy, pilotów i generała jest nieznany powszechnie dokument pt. Profil podejścia do lądowania – załącznik do Raportu Komisji Państwowej (Millera) z graficznym obrazem danych z wszystkich rejestratorów.  Do pobrania tu. Drugim źródłem jest rozdział Raportu pt. Analiza psychologiczna działania załogi samolotu Tu-154.

O woli odejścia na drugi krąg na wysokości 100 metrów świadczy fragment Analizy, cytat: „W trakcie podejścia do lądowania Kierownik lotów przekazał załodze polecenie, żeby od wysokości 100 m byli gotowi do odejścia na drugi krąg. Dowódca statku powietrznego potwierdził przyjęcie tej informacji, co może świadczyć o przyjęciu wysokości 100 m jako minimalnej wysokości zniżania.” Wykonanie tej procedury potwierdzają dane z czarnych skrzynek:

Kim jest okrutny „ktoś”, kto oszukał pilotów dwa razy!

Opinia z Analizy o postawie generała Błasika, cytat: Dowódca Sił Powietrznych w żaden bezpośredni sposób nie ingerował w proces pilotowania. (…) W tym kontekście w żaden sposób nie można mówić o bezpośrednim nacisku Dowódcy Sił Powietrznych na dowódcę statku powietrznego, a szerzej na załogę

Ocena dowódcy i kwestii presji, cytat: „Można natomiast stwierdzić, że istniała presja, która oddziaływała na załogę w sposób pośredni, związana z rangą lotu, obecnością najważniejszych osób w państwie na pokładzie samolotu i wagą uroczystości w Lesie Katyńskim. Należy także przyznać, że elementem presji pośredniej była obecność Dowódcy Sił Powietrznych w kabinie załogi, gdyż w świadomości dowódcy statku powietrznego mogła pojawić się obawa o ocenę jakości wykonania przez niego podejścia do lądowania. Jednakże czynnik ten był jedynie elementem towarzyszącym wydarzeniom w ostatniej fazie lotu.

Moje celowe podkreślenie kwestii OBAWY o ocenę przełożonego, ma zwrócić uwagę na dwie możliwe interpretacje presji pośredniej generała. Mianowicie, czy podwładny – dowódca – mając za plecami przełożonego byłby skłonny do złamania procedury i podjęcia misji samobójczej, czy raczej chciałby wykazać swój profesjonalizm i działać zgodnie z procedurą oraz z odpowiedzialnością za życie swoje, przełożonego i Głowy Państwa na pokładzie. Zapisy czarnych skrzynek wskazują jednoznacznie na zadziałanie presji pozytywnej. Dowódca wykazał się odpowiedzialnością i nie złamał procedur mając za plecami przełożonego. Nie ryzykował zejścia za nisko we mgle.

Ikony Gazety Wyborczej winne
przestępstwa zniesławienia,
wymierzonego w pilotów i Prezydenta RP.

Ikona GW Agnieszka Kublik w dodatku Gazety Wyborczej pt. Tak doszło do tragedii. (9.04.2019) z wstępem redaktora Jarosława Kurskiego, kreuje wprost teorię spiskową. Dwa podtytuły „Samolot zszedł za nisko” i „Presja na załogę” jednoznacznie oddają kontekst następującego fragmentu sprzecznego z faktami , cytat: „Generał nie protestował, gdy łamali procedury, np. schodząc poniżej wymaganych minimów widoczności.”

Wprowadzenie opinii publicznej w błąd z perspektywy redaktora GW Piotra Stasińskiego.

Piloci nie dokonali żadnego manewru zejścia poniżej wymaganych minimów, nie złamali procedur, a generał nie miał powodów do protestowania, wiedział, widział i słyszał to samo co piloci! Żadna presja bezpośrednia lub pośrednia, która musiałaby mieć swoje źródło w rozmowie satelitarnej braci nie miała miejsca. Od Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego nie wyszła żadna presja.

Nierzetelną ocenę dowódcy przez ikonę GW, przeciwstawić należy opinii z Analizy, cytat: „Osobowość dowódcy statku powietrznego – wysoki poziom inteligencji i współtowarzysząca jej duża skłonność do improwizacji.”

Twórcy teorii wymierzonej w pilotów przypisują im bezmyślnie lub celowo manewr sprowadzenia samolotu za nisko. Mylą go ze znalezieniem się samolotu za nisko wbrew woli załogi w wyniku kumulacji nieuświadomionego błędu i nieszczęśliwego zbiegu okoliczności.

Nieprawdopodobne draństwo ikony GW

Dotyczy zdarzeń po komendzie odejścia. Cytat z analizy psychologicznej Komisji Państwowej: „Zdecydowana reakcja pilota polegająca na ściągnięciu kolumny wolantu powodująca odłączenie kanału podłużnego (autopilota) miała miejsce 5 s po komendzie „odchodzimy” i 3,5 s po alarmie radiowysokościomierza.” Z tą tragiczną oceną kontrastuje nierzetelny opis ikony GW, cytat : „Z analizy czarnych skrzynek wynika, że załoga za późno podjęła też decyzję o odejściu na drugi krąg, że po pierwszej komendzie „odchodzimy”, przez chwilę nic się nie działo.

Najtragiczniejsze kilka sekund życia pilotów – sekundy po komendzie odejścia, ikona GW skwitowała lekceważącym – „nic się nie działo.” Pominęła, ważne fakty m.in. fakt wznoszącego się zbocza pod samolotem w tempie większym, niż samolot obniżał lot. Fakt braku świadomości, iż znaleźli się na kursie kolizyjnym z wznoszącym się zboczem. Nawigator podał 8 komunikatów od 90 do 20 (metrów). Oznaczało to szybkie zniżenie się samolotu o 70 metrów. We mgle nie mogli znać przyczyny, nic na to nie wskazywało. W rzeczywistości samolot zniżył lot o 30 metrów. Brakujące metry zabrało wznoszące się zbocze. Dowódca o tym nie mógł wiedzieć. To nie piloci zeszli za nisko, to okrutny los spowodował, iż ziemia zbliżyła się akurat w tym czasie do samolotu!

Doszło więc do drugiego szokującego zbiegu okoliczności. Los sprzysiągł się po raz drugi przeciwko pilotom i skumulował się z błędem pilotów (przyrząd). Nie mogli wiedzieć, iż wskazywał zsumowaną zmniejszającą się odległość dwóch zdarzeń – zniżania się samolotu i wznoszenia zbocza. Po komunikacie 20 metrów, samolot był 15 metrów nad wznoszącym się dalej zboczem. Prawdopodobnie ujrzeli pod nimi przerażający widok przemykającego zbocza. Dowódca poderwał samolot, który wyrównał lot i zaczął się wznosić… Zbocze z drzewami też.

Ikona GW pominęła kwestię przycisku automatycznego odejścia. Cytat z analizy: „Prawdopodobnie dowódca statku powietrznego był zaskoczony brakiem natychmiastowej reakcji samolotu na swoje działania.” Przyciśnięcie przycisku automatycznego odejścia nie było rejestrowane. Pozostanie tajemnicą, czy dowódca stracił część z 5 sekund na brak reakcji samolotu. To tylko nieliczne zdarzenia, które działy się przez tragiczne kilka sekund życia pilotów – pogardliwie skwitowane przez ikonę GW – „chwilą„… w której piloci rzekomo nic nie zrobili!


Piloci popełnili błędy, lecz nie byli samobójcami ani zabójcami.


Nierzetelni dziennikarze winni zniesławienia ofiar katastrofy i ukrywania dowodów.

Długo nie rozumiałem motywów odmowy GW publikacji dowodów fałszu teorii spiskowych. Trwało to tak do czasu gdy wyszło na jaw jak niewygodne dla nich były dowody z czarnych skrzynek, które demaskowały kreowanie teorii spiskowej przez nich samych. Tekst Gazety Wyborczej TAK DOSZŁO DO TRAGEDII narusza zasady etyki dziennikarskiej, przekracza prawo do swobody wypowiedzi oraz nosi znamiona przestępstwa zniesławienia ofiar katastrofy – Prezydenta RP i pilotów. Kreowanie lub ukrywanie czynów karalnych wymierzonych w ofiary katastrofy łamie zasad etyki dziennikarskiej oraz wprowadza w błąd opinię publiczną. W szczególność naganną jest postawa Jarosława Kurskiego i Tomasza Lisa, których powiadomiłem o sprawie listem poleconym za poświadczeniem odbioru.


Nieetyczna postawa ikony
prawicowego Tygodnika

Tekst korespondencji z 29-10-2019
Sz. Pan Łukasz Warzecha,
zignorował Pan DOWODY z czarnych skrzynek obciążające sprawców winnych przypisania Prezydentowi RP wywarcia presji ładowania za wszelką cenę, a pilotom złamania procedury i zejścia za nisko. Kultura i waga sprawy nakazywały uzasadnić brak woli upublicznienia dowodów, w przeciwnym wypadku wymagała podważenia zrozumiałych dla każdego dowodów winy: 10 komunikatów nawigatora, komendy odejścia dowódcy i „Nic nie widać” generała! Ostatnie słowa trzech ofiar katastrofy. To minimum przyzwoitości. Czuję się dotknięty lekceważącą postawą na zasadzie nie bo nie, zwłaszcza bez wcześniejszego poznania dowodów.

Dla wykluczenia pomyłki lub nieporozumienia podejmuję próbę, którą proszę potraktować jako gest dobrej woli. Zachęcam do lektury materiału dowodowego w formie przystępnej dla laika (w załączniku). Polecam uzupełniającą wiedzę z wyjątkową wersją filmową dowodów, wprost z czarnych skrzynek. Jest wynikiem zabiegu, którego nikt nie mógłby dokonać bez stosownej wiedzy i umiejętności. Wszystko dostępne w Internecie w tym miejscu.

Jestem przed publikacją sprawy w mediach społecznościowych. Zapewniam, iż zmiana nastawienia Pana i redakcji do kwestii poinformowania opinii publicznej o dowodach czynów wymierzonych w ofiary Katastrofy, spowoduje usunięcie z Internetu negatywnej oceny Waszej dotychczasowej postawy. Za mną nie stoi żadna siła polityczna ani żadne media, tylko gruntowna wiedza. Zachęcam do głębszej refleksji.

Z poważaniem
Ryszard Lendas

Zignorowany tekst do pobrania tu!


Nierzetelność ikon dziennikarstwa po dwóch stronach muru smoleńskiego utrwala podział Polaków wzajemnym szczuciem wymierzonym w ofiary Katastrofy. Dominuje bełkot i ignorancja w parze z brakiem elementarnych zasad dobrego wychowania elity dziennikarskiej z każdej opcji.

Ryszard Lendas

Październik 2019